Greg Plitt

tumblr_lod8l5X5DC1qml1xqo1_1280

George Gregory Plitt [Greg Plitt]

Data urodzenia: 03.11.1977 (Baltimore, USA)
Data śmierci: 17.01.2015 (Burbank, USA)
Wzrost: 6″1 (prawie 186 cm)
Waga: 195 funtów (88 kg)
Miejsce zamieszkania: Los Angeles, Kalifornia
Kolor oczu: zielony
Włosy: brązowe

Urodzony 3 listopada 1977r. – amerykański instruktor fitness, fotomodel marek odzieżowych jak Calvin Klein czy Under Armour. Młodzieńcze lata spędzał wraz z rodziną w Maryland. Zdobywał kwalifikacje w wojsku powietrznodesantowym, jak i również jako „rangers” (elitarnej jednostce piechoty). Przez pięć lat służył jako żołnierz USA Rangers.
W środowisku sportowym znany jako perfekcyjnie zbudowany, wiecznie uśmiechnięty Greg. Jako instruktor prowadził treningi personalne, nagrywał filmy instruktażowe oraz filmy motywacyjne. Związany z marką Met-Rx. W czasie swej kariery wielokrotnie pojawiał się na okładkach magazynów branżowych jak: Maxim, Men`s Health czy FitnessRx for Men.
Greg odgrywał również epizodyczne role w filmach. Wystąpił m.in. w takich produkcjach jak: ‚The Good Shepherd, 2006 czy Terminator: Salvation, 2009.
Dnia 17 stycznia 2015r. najprawdopodobniej podczas kręcenia klipów do kolejnych produkcji, został potrącony przez pociąg w Burbank (Los Angeles) w wyniku czego poniósł śmierć. Jak donoszą świadkowie, Greg miał mieć ze sobą kamerę, którą trzymał w dłoni, a ponadto miał być ubrany na ciemno, co miałoby uniemożliwić zauważenie go.
Jest to wielka strata dla milionów ludzi, którzy podążali jego drogą, motywowali się jego klipami. Szczere kondolencje dla wszystkich, którzy odczuwają pustkę po śmierci Grega.

greg-plitt-mft28-chest-desktop

GREG SAM O SOBIE:

1. Jaka jest Twoja rodzina?
2. Jak było w West Point?
3. Jak zaczęła się Twoja kariera modelingu?
4. Jak zacząłeś być aktorem?
5. Jak to się stało, że absolwent West Point i Rangers stał się aktorem i modelem… ?
6. Jaki jest Twój cel w życiu/twoja wizja?

1.Przyszedłem na świat 3 listopda 1977 r. w Baltimore, w stanie Maryland. Najmłodszy z rodzeństwa. Siostra starsza o 15 miesięcy. Rodzice, którzy cale moje życie są moimi najlepszymi przyjaciółmi i moją wieczną inspiracją, aby kontynuować swą „podróż”. Jeśli miałbym być szczery, to nigdy nie byłbym tak zawzięty i wiedział czym jest ciężka praca, gdyby właśnie nie moi rodzice. Nie zważając na przeszkody i niepowodzenia, które poniosłem w życiu – zawsze mnie wspierali i dodawali sił we własne możliwości. Nauczyli mnie, że ciężka praca popłaca i daje owoc. Jednocześnie krytykowali mnie, gdy robiłem coś złego. Zbudowali mój charakter. Sądzę, że najlepsze w życiu to nie jest życie, ale wspomnienia, które mamy w sobie zachowane. Wspomnienia krążą w naszych głowach i w trakcie, gdy to piszę – przypominam sobie wiele z nich… Nie mogę sobie przypomnieć ani jednego, w którym nie byliby obecni moi rodzice. Mam nadzieję, że będę choć w połowie tak dobrym rodzicem dla swoich dzieci jak oni byli niegdyś dla mnie..

2. Jako jeszcze uczeń liceum, otrzymywałem wiele listów od kolegów z propozycjami, by się z nimi zmierzyć we wrestlingu. Jednak co naprawdę przykuło moją uwagę, to fakt, iż moja starsza siostra zdecydowała się uczęszczać do Amerykańskiej Szkoły Marynarki Wojennej (U.S Naval Academy). Widziałem na własne oczy, jak zmienił się jej charakter dzięki ciężkim wyzwaniom, które na co dzień tam spotykała. Wiedziałem, że gdy sam „pójdę w jej ślady”, to po 4 roku zbuduję w sobie niewyobrażalną dyscyplinę i upór, którego nie uda mi się stworzyć w sobie uczęszczając na normalne studia. Moja średnia ocen w liceum wynosiła 4.0 co w połączeniu z moim umiłowaniem do wrestlingu sprawiło, iż mogłem dostać się do jakiej tylko uczelni chciałem.. wybrałem jednak szkołę wojskową! Zacząłem ubiegać się o miejsce, przeszedłem ich trudne testy sprawnościowe. W połowie ostatniego roku liceum, wszystko było już dopięte na ostatni guzik i wiedziałem gdzie mam zamiar iść dalej. Do czasu, gdy zaczepił mnie trener wrestlingu, który również pracował na innej znanej uczelni – West Point. Rozmawialiśmy o moim wyborze, zaczęli mnie namawiać do pójścia do nich. Wróciłem do domu i przedyskutowałem swój dylemat zarówno z rodziną, jak i przyjaciółmi. Wszyscy mówili mi, żebym poszedł do Naval Academy (Marynarki), gdyż jest bliżej domu, a po drugie – moja siostra tam jest… więc jak coś to mi pomoże. Ta szkoła nie jest również tak „szara” i „depresyjna” jak West Point. Szybko wybili mi z głowy myśl o wyborze West Point. Równie szybko przekonałem się, że jedynym powodem dlaczego nie chcę tam iść jest strach, że… będę tam sam. Daleko od domu. Bez siostry ani nikogo, kto mógłby mi pomóc. Przemyślałem wszystko dokładnie. Zrozumiałem, że Marynarska Uczelnia ma więcej plusów, jednak… nie potrafiłem zapomnieć o West Point. Wiedziałem, że te cztery długie lata, które tam spędzę – będzie cholernie trudno, wiele razy coś mi się nie uda, ale znajdę w sobie siłę, aby podnieść się i walczyć dalej. Ten okres zmieni mnie w bardziej twardego, lepszego człowieka, którym zawsze chciałem się stać. Jednocześnie byłem tym wszystkim przestraszony i nie wiedziałem jak wygląda życie w lęku mając tak mało lat. Więc jeśli bym przyznał, że wybrałem West Point, tylko dlatego, by się pozbyć strachu – to byłaby to prawda! Udałem się do uczelni West Point, tydzień po skończeniu liceum jako absolwent roku 2000 i szybko byłem mianowany jako „Drugi Porucznik” piechoty w Armii Stanów Zjednoczonych. Służyłem w wojsku przez 5 lat lokalnie oraz zagranicznie. To wszystko zakończyło się w maju 2005 r. Opuściłem wtedy wojsko jako Kapitan, komandos lotnictwa i byłem odpowiedzialny za 180 ludzi! Moje wojskowe doświadczenie na zawsze pozostanie bliskim mojemu sercu. Był to ciężki okres, ale opłaciło się. Najlepszym wspomnieniem, które wspominam z wojska, to czas, gdy byłem odpowiedzialny za innych żołnierzy. Nigdy tego nie zapomnę!

57286

3. Ledwo co powróciłem zza granicy i dostałem propozycję służby w stacji w stolicy – w Waszyngtonie. Przed przybyciem do tej stacji, miałem już zaliczone półtora roku obowiązkowej służby dla rządu Stanów Zjednoczonych na uczelni West Point. Zadzwoniła do mnie mama i zapytała, czy chcę wykorzystać jednorazowy bon do jakiekolwiek hotelu Marriott. Odpowiedziałem, że nie mam nic takiego w planach, ale jeśli bon ma być użyty – można z niego skorzystać. Wspólnie ze znajomymi, wybraliśmy się do klubu, więc wybrałem ten bon dla najbliższego hotelu. Pamiętam, że byłem w recepcji, gdy zaczepili mnie agenci. Zapytali mnie, czy jestem w „przemyśle”. Nie wiedziałem o co im chodzi. Wyszło na to, że hotel, który zdecydowałem się wybrać, w tym samym czasie organizował targi mody. Wymieniliśmy parę zdań i każdy poszedł w swoją stronę. W następnym tygodniu, stwierdziłem, że chcę przekonać się o czym ten agent tak ochoczo opowiadał i czy jest w tym choć trochę prawdy.. Przyjechałem pociągiem do Nowego Jorku i zrobiliśmy parę ujęć z fotografami. Dwa miesiące później, gdy byłem w samolocie lecącym do Los Angeles – leciałem już tam w celu zrobienia fotek na okładkę „Muscle and Fitness”. Wszystko zaczęło się od tamtej pory. Następne 1,5 roku spędziłem w wojsku, co jakiś czas wracając i jeżdżąc po różnych miastach robiąc sesje zdjęciowe. Moim celem było zbudowanie w sobie „szans”, abym jeśli nie w wojsku, to jako model mógł zaistnieć i później się tym zająć.

4. Gdy uczęszczałem do West Point, chodziłem z aktorką z Nowego Jorku. Kiedykolwiek byłem z nią, prosiła mnie, abym przeczytał jej własne teksty, które były przygotowane dla niej. Byłem całkowicie w szoku, gdyż w świetny sposób potrafiła grać wiele innych charakterów na różnym stopniu trudności. Wiele nocy spędziliśmy na odgrywaniu różnorakich scenek. Chociaż nawet miałem głęboką potrzebę, aby spróbować zaistnieć w aktorstwie – nie mogłem gdyż byłem dłużny wujkowi Samowi, pewną przysługę. Bez mojej wiedzy, nasiono zostało już nasadzone i wkrótce znalazłem się w branży. Wróciłęm do Nowego Jorku, tym razem, aby tam zamieszkać. Na równo z aktorstwem, porzuciłem „odgrywanie ról” i zacząłem uczęszczać na najlepsze programy w mieście. Kilka miesięcy później, usłyszałem od kolegi, że jest rola do zagrania, która byłaby dla mnie odpowiednia w nadchodzącym filmie o tytule „Dobry pasterz”. Jego reżyserem był Robert DeNiro. Znając tylko adres przesłuchania, wszedłem na casting bez wcześniejszego umówienia, agenta itp. Nieco zmusiłem się, aby im się pokazać. Źle czytałem swoje teksty, a po castingu, reżyser, zapytał mnie: dlaczego ponownie mówię teksty, które mi nie wyszły. Odpowiedziałem, że to taki nawyk z wojska. Zapytał mnie, co mam przez to na myśli – więc powiedziałem mu dokładnie o wojsku i o moim życiu. Producent był odpowiedzialny za wszystko i gdy DeNiro zobaczył „taśmę”, zatrudnił mnie. Prawdopodobnie dzięki mojej wiarygodności, a nie temu, że dobrze mi poszło. Trudno to przyznać, ale moja pierwsza „robota” była razem z takimi ludźmi jak RobertDeNiro, Matt Damon i Angelina Jolie. Byłem bardzo zaskoczony i niezwłocznie zapragnąłem osiągnąć coś więcej w tym temacie..

74235621925e051365d33481de2c2d6a

5. Zawsze jestem pytany; jak to się stało, że ktoś kto chodził do West Point. Ciężko ćwiczył, by stać się Rangersem, ktoś kto był najlepszy we wrestlingu, nagle skończył w Los Angeles i stał się aktorem oraz modelem. Wszyscy znajdują ścieżki mojej kariery jako totalnie przeciwne. Zawsze byłem osobą, która wybiera „ścieżkę” najmniej wydeptaną jeśli chodzi o życie. Myślę, że każdy z nas ma w sobie wewnętrzny potencjał, który tylko czeka, aby dać szanse mu się uwolnić – a zrobi to tylko wtedy, gdy zmierzymy się z tym czego się boimy i nie pozwolimy, aby rządził nami lęk. Będąc najlepszym wrestlerem, Rangersem i kończąc trudną uczelnię West Point, stałem się kimś lepszym. A to dzięki temu, że było bardzo ciężko. Jednocześnie nie żałuję ani chwili, dzięki tym wyzwaniom, moje życie stało się lepsze i bardziej spełnione. Uważam, że powinniśmy często stawiać sobie wyzwania i wychodzić ze strefy własnego komfortu – rozwijać się, ciągle starać się być lepszą osobą od tej, którą byliśmy wczoraj. Po wyjściu z wojska, otrzymałem wiele naprawdę dobrze płatnych propozycji pracy, ale widziałem swoją włąsną drogę. Wiedziałem co chcę robić i jak ma to wyglądać. Podążyłem własną drogą.

6. Uważam, że trzeba iść w życiu ostro do przodu, nie żałując niczego po drodze! Wtedy przeżyjesz swoje życie w prawidłowy sposób. Łatwiej mówić, trudniej zrobić, ale spróbuj – choć przez chwilę. Zaręczam, że twój trud zostanie Ci wynagrodzony i poczujesz olbrzymie spełnienie. Każdy w końcu napotyka skrzyżowanie we własnym życiu i należy wtedy podjąć decyzje. Decyzję, która albo będzie słuszna albo będziemy jej później przez długi okres żałować. Zawsze mamy możliwość wyboru. Jeśli nie do końca w siebie wierzysz i masz liczne wątpliwości: „co jeśli mi się nie uda”, „co jest dla mnie bezpieczniejsze?” „co zrobić żeby było mi wygodniej?” itp.. – wtedy myślisz w nieprawidłowy sposób i nigdy nie osiągniesz tego, na co naprawdę Cię stać! Wielu z was zignoruje ten fakt i dalej będzie żyć normalnym życiem. Problem jednak w tym, że tuż potem przypomnicie sobie o czym marzyliście jak byliście mali… i że.. wasze życie wcale tak nie wygląda! Gdy zbliżasz się do takiego „skrzyżowania”, to ostatnią rzeczą, którą powinieneś/powinnaś zrobić jest spojrzeć na pierwsze 100 metrów. Początek tych dróg wskaże Ci, z jednej strony drogę, która jest wydeptana.. Z drugiej zaś strony zobaczyć tę mniej wychodzoną i trudniejszą do przebycia. Zaczniesz myśleć w sposób, że łatwiej iść tą wydeptaną. Zaczniesz myśleć racjonalnie, a rozsądek nie zawsze jest dobrym doradcą. Czasem warto zdecydować się na coś trudniejszego, by później osiągnąć znacznie lepszy rezultat. Patrz na horyzont. Myśl o tym o czym marzysz. Ktoś to osiągnie, dlaczego nie Ty? Wybierz trudniejszą drogę, a dowiesz się, że Twój cel znajduje się na końcu tej niewydeptanej, trudniejszej ścieżki. Najtrudniej jest zacząć, ale po tym „pierwszym kroku” nie obejrzysz się już wstecz i pójdziesz ostro do przodu: psychicznie i fizycznie! Nigdy nie bedziesz miał myśli typu: „a co jeśli…”. Nie będziesz niczego żałować. Dlatego, że wybrałeś trudniejszą opcję, bo myślisz o efektu końcowym, a nie o tym jak ciężka wydaje się ona być na początku.. Po drodze napotkasz liczne trudności i zobaczysz, że korytarz staje się coraz bardziej wąski.. Będzie Ci ciężko wytrzymać. Zdasz sobie sprawę, że wszyscy Cię zostawili i jedyne co Ci towarzyszy, to twój cień! Dowiesz się, że tylko na siebie możesz liczyć i twoja pewność siebie, którą codziennie ćwiczysz – pomoże Ci wszystko przetrwać! Jednocześnie ta pewność siebie jest szybka do popsucia.. Musisz sobie z tego zdawać sprawę.

s

Gdy twoja droga się skończy, zrozumiesz, że to ta „podróż” była bardziej wynagradzająca niż nagroda, która znajduje się na jej końcu. Dzięki tej podróży, zyskałeś pewność siebie i świadomość, że możesz osiągnąć wszystko. Na początku, byłeś zdenerwowany i przestraszony, miałeś masę wątpliwości; nie wiedziałeś czy masz ku temu zdolności.. Nie pozwoliłeś jednak, aby te głupie myśli zatrzymały Cię w osiągnięciu tego czego pragniesz! Spoglądając w przeszłość: widzisz, że wiesz więcej o sobie niż kiedykolwiek wcześniej. Pamiętasz, że podczas swojej „wędrówki” upadłeś parę razy, ale znalazłeś w sobie siłę, by się podnieść. Zbyt dużo ludzi postrzega niepowodzenie w negatywny sposób. Oczywiście, coś Ci się nie udało – jesteś wku#!@ ale.. równocześnie jest to dla Ciebie forma nauki! Warto o tym pamiętać. Czy poddasz się, czy spróbujesz ponownie wiedząc, w jakim miejscu popełniłeś błąd? To prawdziwe piękno każdej porażki.. Nigdy nie dowiesz się jak wielkie masz możliwości, jeśli nie wyjdziesz ze swojej strefy komfortu. Nie wszedłbyś do auta i odjechał jeśli nie wiedziałbyś gdzie, czyż nie? Jak więc mamy w sobie naprawić pewne cechy, skoro nie chcemy przyzwolić sobie na błąd i sprawdzenie, w czym naprawdę powinniśmy stać się lepsi? Uważaj, aby nie zagnieździć się w swojej strefie komfortu! Ta strefa komfortu to tak naprawdę jeb#!@ strefa niebezpieczeństwa! Zatrzymuje Twój prawdziwy potencjał! Musisz się z niej wydostać, ponieważ przez to „fałszywe myślenie” zatrzymujesz się w miejscu i nie idziesz do przodu. Jeśli chodzi o porażkę, to jest cholera nieprzyjemne, gdy ponosisz ją znowu i znowu… ale przejdź przez to, spoglądaj na horyzont. Myśl o celu. PRZYNAMNIEJ CAŁY CZAS PRÓBUJESZ, A NIE PODDAJESZ SIĘ JAK RESZTA! WIESZ, ŻE W KOŃCU CI SIĘ UDA!

W życiu zawsze znajdą się „hejterzy” i krytyka. Im więcej coś osiągniesz, tym większa ilość ludzi zacznie Cię za to nienawidzić i krytykować. Będą chcieli sprowadzić cię na samo dno, gdy tylko znajdą twoją słabość. Jeśli nie ma w Tobie żadnych wad – oni szybko je znajdą lub wymyślą. Śmiej się z tych ludzi i miej na nich ostro „wywalone”. [grzeczniejsza wersja]. Oni nigdy nie próbowali, nie chcą się zmienić. Stoją w miejscu jak pachołki. Wybrali drogę, która jest łatwiejsza. Żyją w strefie komfortu, nie próbują wyjść poza nią! Wkrótce będą żałować, że czas minął, a w żaden sposób nie zmienili swojego życia i nie zdobyli tego czego tak prawdziwie pragną. Ty już to wiesz – dlatego nie pozwól, by później mieć takie myślenie, gdyż z czasem nie wygrasz. ŻYJ W PEŁNI, mój Przyjacielu! UWIERZ W SIEBIE! POTRAFISZ!

 

Reklamy